Etykiety

niedziela, 2 września 2018

Polak 2018


13 Ogólnopolski Gwiaździsty Rajd Rowerowy Wzgórze Polak



Z pewnym zamieszaniem o którym pisać nie będę, ale o którym każdy z uczestników rajdu wie.... Wyjechaliśmy po wykonaniu grupowej fotki na trasę....





Jako "Włóczykije" stanowiliśmy spory odsetek grupy...

Pogoda dopisała....


Słoneczko i lekki wiaterek...



Z kilkoma postojami ( Tu w Kosobudach) nieśpiesznie podążamy w kierunku Zwierzyńca.





Zwierzyniec rowerom niezwykle przyjazny jest co widać powyżej, a i odsapnąć jest przy czym co widać poniżej....


Sielanka i relaksik....

Ze sporym zapasem czasu docieramy do Wzgórza Polak.

Troszkę się pozmieniało. Najbardziej rzucała się w oczy zmiana obozowiska powstańczego.
Teraz nabrało życia i kolorytu. Ekstra !! 


Domek prawie na prerii

Tylko koniki mechaniczne zamiast żywych...







Lecz wymagający mogli znaleźć i żywe konie. Ale to dla małych chłopców i dziewczynek... Dala dużych chłopców i dziewczynek były.... karabiny...

A po raz kolejny, wracając, natykamy się na dożynki....Trzeba przyznać że impreza większa od naszej rowerowej....

Drzewko chleboiwe (super pomysł) i prawdziwy wiejski chleb....





Na koniec fotka z kolegą po rowerze i docieramy do Zamościa....

Trasa: traseo.pl/trasa/polak-2018

Pamiętajcie - Za tydzień Jastrzębia Zdebrz..... 

sobota, 1 września 2018

Tanew. Stare Króle - Harasiuki


Dwa słowa od Magdy, trzy telefony ( no.... może dwadzieścia raczej)... I płyniemy.
Tanew. Stare Króle - Harasiuki.


To najładniejszy odcinek Tanwi, mówili. I dobrze mówili. Bardzo dobrze...







Pogoda - marzenie.... Widoki - cudo. Towarzystwo - ekstra. Chce się żyć....

I trochę powygłupiać... :-)

Trafiło nam się świetne miejsce na postój. Mała odnoga rzeki, stary domek, ośrodek wypoczynkowy z barkiem, cisza, piasek, woda... Tu to się odpoczywa...




Taki wóz... niby nic a jaki fajny...




 No jasne... Można było opłynąć bokiem, ale po co sobie ułatwiać życie... :-D


Czas mamy rewelacyjny... 6-7 a czasami 8 km/h.


Ale na tratwę też mieliśmy czas...


I na ciasteczka...



Mimo sporego dystansu do pokonania, a było to ponad 29 km, zadziwiająco szybko dotarliśmy do mety. 
Dosłownie 3-4 minuty po wyciągnięciu kajaków na brzeg, podjechał po nas bus...
Pamiątkowe zdjęcie na terenie wypożyczalni, i rozjeżdżamy się do domów...Prawie wszyscy do domów, jedna z kajakarek ma widocznie niedosyt, bo bezpośrednio z tego spływu odwozimy ją na następny nocny spływ na Wieprzu !! 

Z taką brygadą to wszystko się da... :-)