Wydawało by się że to bez sensu piłować rowerami do Zwierzyńca na kawę i ciasto...Ale... sama droga była przyjemnością...Mimo że najcieplej, mimo że czasami pod górkę...
zapraszam do obejrzenia...
Start tradycyjnie i równie tradycyjnie postój na mostku...
Jeszcze buro i szaro....
Jak niewiele trzeba aby było fajnie i ciekawie...
A wypieki... Takich nigdzie indziej nie spotkacie...
( patriotyzm regionalny- proszę wybaczyć... :-) )
I wszystko w jednym miejscu: piekarnia, cukiernia, kawiarenka i pensjonat...
Zwierzyniec i jeszcze zamarznięty staw...
Pierwszy kapeć w sezonie. W dodatku sam go sobie mentalnie przywołałem. Jadąc na miejsce zbiórki wybrałem inną drogę niż zazwyczaj, obawiając się rozbitego szkła po piątkowych imprezach...
A i tak kapeć mnie dopadł... :-)
Taki klimat... !!
Uwaga!! To nie śmieci w wodzie... To instalacja znanego artysty...
Wycieczka bez koni się nie liczy.... A i wysiłek intelektualny się przydarzył...
Jak jeźdźcy apokalipsy....
Ładnie.... Prawda??


